Największe skupiska imigrantów w Polsce nie znajdują się w modnych metropoliach, ale obok magazynów, zakładów mięsnych i fabryk na prowincji. Tam powstał system, który przyniósł firmom tanią siłę roboczą i wysokie zyski, lecz jednocześnie przerzucił społeczne koszty migracji na państwo i lokalne społeczności.